.jpg)
-Hej-szepnęłam, spoglądając na niego z dołu. Tak jak wszyscy był ode mnie wyższy. Cóż jeżeli ma się niecałe 160 cm wzrostu to sporo osób jest od ciebie wyższe..
-Cześć- uśmiechnął się promiennie.- Dobrze spałaś?-spytał. Lubiłam Liama, był z nich wszystkich najmilszy
-Tak, dziękuję. A ty?
-Całą noc przez cienką ścianę słyszałem jęki Perrie, uwierz mi, nie jest to zbyt przyjemne- mruknął. Chciało mi się śmiać, ale pomyślałam, że nie będę niegrzeczna i powstrzymałam się. – Odwieźć cię mała?-spytał
-Jasne, duży. – zaśmiałam się tym razem.
-Sugerujesz coś?-uniósł brwi.
-To ty doszukujesz się podtekstu, nie ja- mrugnęłam do niego .
-Dobra jesteś- zaśmialiśmy się- Weź cos do jedzenia, bo będziesz głodna.
-Dobrze tato- powiedziałam sarkastycznie i skierowałam się do kuchni. Łapałam za zimny kawałek wczorajszej pizzy i wróciłam do salonu, siadając na kanapie. – Zadowolony?-spytałam z pełną buzią.
-Nawet nie wiesz jak bardzo- skrzyżował ręce spojrzał na mnie z drugiego końca kanapy- dobrze wiesz, ze Jason by urwał mi jaja, gdybym nie wcisnął ci śniadania- szybko zjadłam swoją pizzę i byłam gotowa do wyjścia. W korytarzu ubrałam na ramiona swoją skórzaną kurtkę, a na stopy vansy. Na ramię ubrałam jeszcze torbę i razem z Liamem opuściliśmy dom. Szybko wskoczyłam na miejsce pasażera w jego aucie, a on wyjechał na ulicę. Droga nie była długa.
-Do zobaczenia- pocałowałam go w policzek i wyskoczyłam z auta. Poprawiłam torbę na ramieniu i ruszyłam do szkoły. Akurat zdążyłam, bo w chwili przekroczenia progu usłyszałam dzwonek.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Be, na pewno wszystko ok?-spytała Eva, idąc za rękę z
Jamesem.
-Tak, już wszystko dobrze- uśmiechnęłam się blado, ukradkiem, spoglądając na swoją rękę.
-W takie razie, to dobrze- zaśmiała się ze swojej wypowiedzi- ale wiesz jakby co to gadaj- spojrzał na mnie poważnie.
-Jasne, jasne- mruknęłam.
-Patrzcie tam- zaczął James. Spojrzałam tak gdzie pokazywał i zobaczyłam jak zwykle zabójczo przystojnego Jasona. Uśmiechnęłam się sama do siebie- Co ten tutaj robi, to chyba ten słynny McCann. Co ja gadam, to na 100% on- stwierdził.
-Może na kogoś czeka?-zaproponowała Eva.
-A która by go chciała? To zabójca, ćpun, pijak i tyle- prychnął
-Możesz go nie obrażać?-syknęłam. Oboje spojrzeli na mnie zaszokowanie, ale ja ich zignorowałam, tylko zbiegłam ze schodów budynku i jeszcze szybciej zaczęłam biegnąć w jego kierunku. Gdy mnie dostrzegł szeroko się uśmiechnął i rozłożył ramiona. Wpadłam w nie i od razu wtuliłam się w jego ciało. Obwinął ramiona wokół mnie i mocniej do siebie przyciągnął. Zaciągnęłam się jego zapachem i od razu poczułam dreszcze na całym ciele.
-Tęskniłam, Jasi- uśmiechnęłam się szeroko.
-Ja za tobą też- mruknął, tak, że tylko ja mogłam go usłyszeć.- twoi przyjaciele dziwnie się na nas patrzą.- wzruszyłam jedynie ramionami. Oderwałam się od niego i wreszcie spojrzałam na jego nieskazitelną twarz. –Jedziemy do domu?-spytał. Przytaknęłam. Odwróciłam sie do Jamesa i Evy, a następnie pomachałam im. Wsiadłam na miejsce pasażera i wreszcie w aucie złapał za mój podbródek i delikatnie pocałował moje usta. W moim brzuchu wybuchło stado motyli. Był tak delikatny, że wręcz rozpływałam się. – Jak było w szkole?-spytał. Oszołomiona wzruszyłam ramionami, starając pod włosami ukryć się rumieńce. Mój telefon zaczął dzwonić, więc wyciągnęłam go z kieszeni jeansów. Gdy zobaczyłam, ze dzwoniła Eva, zaczerpnęła zdenerwowana dużo powietrza. Niepewnie nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam do ucha, gotowa usłyszeć opieprz.
-Kurczę, Be!- wydarła się do słuchawki- Co ty sobie myślisz?! Wiesz w ogóle co to za człowiek?! Myślałam, że jesteś mądrzejsza! To Jason pieprzony McCann!- przygryzłam wargę, spuszczając wzrok.
-Boże, Eva, nie wydzieraj się tak- wreszcie się odezwałam- Tak, wiem kto to, do cholery!- uniosłam wzrok. Jason oderwał wzrok od jezdni i spojrzał na mnie zdziwiona. Pokręciłam przecząco głową. – Posłuchaj mnie- zażądałam- to moje życie i to ja decyduję z kim się spotykam. Ja ci nie mówię, że James jest niewidomo kim, więc ty też z łaski swojej przestań się tak czepiać.
-Dobrze- prychnęła. – W takim razie nie możemy się przyjaźnić. Nie będę się zadawać z dziewczyną, której chłopak jest najgorszym zerem i na samym dnie.
-Dobrze, bo ja nie chcę się przyjaźnić z pustą lalą- syknęłam- Nic nie wiesz, więc nie oceniaj, bo kiedyś to może do ciebie wrócić- powiedziałam, zanim rozłączyłam. Przetarłam twarz rękami, głęboko wzdychając.
-Co się stało, aniołku?-spytał. Jak go nie lubić?! Przecież Jason to tak naprawdę dobry człowiek, tylko pogubiony. Dopóki dla mnie będzie dobry mam w dupie czym się zajmuje.
-Moja BYŁA przyjaciółka- szepnęłam.
-Pokłóciłyście się?- spojrzał na mnie. Przytaknęłam. -Co powiesz na to, aby zaprosił tą blondi z którą rozmawiałaś wtedy na imprezie?- spytał unosząc brwi, z lekkim uśmiechem.
-Perrie?!- spojrzałam na niego zaciekawiona- to by było super!
-To świetnie. Zostanie z tobą, bo z chłopakami musimy gdzieś pójść w nocy.
-Zgaduję, że nie mam pytać gdzie- mruknęłam.
-Dokładnie, skarbie- mrugnął do mnie. Mimo, że byłam niesamowicie ciekawa, to postanowiłam go nie denerwować. Nie lubiłam, gdy się wkurzał…
*******************************
Cześć miśki! Niespodzianka! Rozdział miał być dopiero w piątek, ale nie miałam co robić, więc jest teraz! Jak mi wyszedł? Dziękuję, że jest już tyle wyświetleń! To jest niesamowite ;). Następny w sobotę ;*. Do następnego !
-Tak, już wszystko dobrze- uśmiechnęłam się blado, ukradkiem, spoglądając na swoją rękę.
-W takie razie, to dobrze- zaśmiała się ze swojej wypowiedzi- ale wiesz jakby co to gadaj- spojrzał na mnie poważnie.
-Jasne, jasne- mruknęłam.
-Patrzcie tam- zaczął James. Spojrzałam tak gdzie pokazywał i zobaczyłam jak zwykle zabójczo przystojnego Jasona. Uśmiechnęłam się sama do siebie- Co ten tutaj robi, to chyba ten słynny McCann. Co ja gadam, to na 100% on- stwierdził.
-Może na kogoś czeka?-zaproponowała Eva.
-A która by go chciała? To zabójca, ćpun, pijak i tyle- prychnął
-Możesz go nie obrażać?-syknęłam. Oboje spojrzeli na mnie zaszokowanie, ale ja ich zignorowałam, tylko zbiegłam ze schodów budynku i jeszcze szybciej zaczęłam biegnąć w jego kierunku. Gdy mnie dostrzegł szeroko się uśmiechnął i rozłożył ramiona. Wpadłam w nie i od razu wtuliłam się w jego ciało. Obwinął ramiona wokół mnie i mocniej do siebie przyciągnął. Zaciągnęłam się jego zapachem i od razu poczułam dreszcze na całym ciele.
-Tęskniłam, Jasi- uśmiechnęłam się szeroko.
-Ja za tobą też- mruknął, tak, że tylko ja mogłam go usłyszeć.- twoi przyjaciele dziwnie się na nas patrzą.- wzruszyłam jedynie ramionami. Oderwałam się od niego i wreszcie spojrzałam na jego nieskazitelną twarz. –Jedziemy do domu?-spytał. Przytaknęłam. Odwróciłam sie do Jamesa i Evy, a następnie pomachałam im. Wsiadłam na miejsce pasażera i wreszcie w aucie złapał za mój podbródek i delikatnie pocałował moje usta. W moim brzuchu wybuchło stado motyli. Był tak delikatny, że wręcz rozpływałam się. – Jak było w szkole?-spytał. Oszołomiona wzruszyłam ramionami, starając pod włosami ukryć się rumieńce. Mój telefon zaczął dzwonić, więc wyciągnęłam go z kieszeni jeansów. Gdy zobaczyłam, ze dzwoniła Eva, zaczerpnęła zdenerwowana dużo powietrza. Niepewnie nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam do ucha, gotowa usłyszeć opieprz.
-Kurczę, Be!- wydarła się do słuchawki- Co ty sobie myślisz?! Wiesz w ogóle co to za człowiek?! Myślałam, że jesteś mądrzejsza! To Jason pieprzony McCann!- przygryzłam wargę, spuszczając wzrok.
-Boże, Eva, nie wydzieraj się tak- wreszcie się odezwałam- Tak, wiem kto to, do cholery!- uniosłam wzrok. Jason oderwał wzrok od jezdni i spojrzał na mnie zdziwiona. Pokręciłam przecząco głową. – Posłuchaj mnie- zażądałam- to moje życie i to ja decyduję z kim się spotykam. Ja ci nie mówię, że James jest niewidomo kim, więc ty też z łaski swojej przestań się tak czepiać.
-Dobrze- prychnęła. – W takim razie nie możemy się przyjaźnić. Nie będę się zadawać z dziewczyną, której chłopak jest najgorszym zerem i na samym dnie.
-Dobrze, bo ja nie chcę się przyjaźnić z pustą lalą- syknęłam- Nic nie wiesz, więc nie oceniaj, bo kiedyś to może do ciebie wrócić- powiedziałam, zanim rozłączyłam. Przetarłam twarz rękami, głęboko wzdychając.
-Co się stało, aniołku?-spytał. Jak go nie lubić?! Przecież Jason to tak naprawdę dobry człowiek, tylko pogubiony. Dopóki dla mnie będzie dobry mam w dupie czym się zajmuje.
-Moja BYŁA przyjaciółka- szepnęłam.
-Pokłóciłyście się?- spojrzał na mnie. Przytaknęłam. -Co powiesz na to, aby zaprosił tą blondi z którą rozmawiałaś wtedy na imprezie?- spytał unosząc brwi, z lekkim uśmiechem.
-Perrie?!- spojrzałam na niego zaciekawiona- to by było super!
-To świetnie. Zostanie z tobą, bo z chłopakami musimy gdzieś pójść w nocy.
-Zgaduję, że nie mam pytać gdzie- mruknęłam.
-Dokładnie, skarbie- mrugnął do mnie. Mimo, że byłam niesamowicie ciekawa, to postanowiłam go nie denerwować. Nie lubiłam, gdy się wkurzał…
*******************************
Cześć miśki! Niespodzianka! Rozdział miał być dopiero w piątek, ale nie miałam co robić, więc jest teraz! Jak mi wyszedł? Dziękuję, że jest już tyle wyświetleń! To jest niesamowite ;). Następny w sobotę ;*. Do następnego !
super :)
OdpowiedzUsuńFajny, ale trochę krótki i uważam, ze akcja dzieje się za szybko. Dodawaj wiecej opisów, bo swietnie piszesz, wiec czytanie opisów bedzie samą przyjemnością! :D
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Czekam na nn <3
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuń30 yr old Quality Control Specialist Murry Dilger, hailing from Gimli enjoys watching movies like "Craigslist Killer, The " and Surfing. Took a trip to Garden Kingdom of Dessau-Wörlitz and drives a Ferrari 250 GT Cabriolet. strony
OdpowiedzUsuń