Jason zaparkował samochód na podjeździe, a ja wyskoczyłam z
auta. Poprawiłam swoją bluzkę i ruszyłam do wyjścia. W korytarzu zdjęłam vansy
i weszłam do kuchni, której było słychać głosy.
-Hej, chłopaki- posłałam im uśmiech . Gdy się tam znalazłam o mało nie wybuchłam śmiechem na widok ich robiących, chyba obiad…
-Hej, Be sprawdzisz, czy to ciasto ma dobrą konsystencję?-spytał Niall, uparcie mieszając „ ciasto” w misce. Podeszłam do niego i gdy zobaczyłam skorupki jajek w misce byłam, mało mówiąc załamana.
-Niall- położyłam dłoń na jego ramieniu- wyrzuć to ciasto, zrobimy nowe- powiedziałam, starając się go nie urazić.
-Co? Czemu?- spytał zdziwiony.
-Chcesz jeść z skorupkami?-uniosłam brwi. Pokręcił przecząco głową
-Byłem zdzwiony, gdy chłopaki mi powiedzieli, że mam je dodać-zmarszczył brwi. Przybiłam tzw. face palma.
-Który to był?-położyłam ręce na biodrach.
-Chyba się nie gniewasz?-Jason szepnął mi na ucho, gdy podszedł do mnie. Swoją posturą zasłonił mnie całą. Położyła ręce po obu stronach moje ciała, uśmiechając się do mnie zalotnie. A to cwaniak! Moje policzki oblał rumieniec, więc spuściłam głowę.
-Ni…e- zająkałam się. Usłyszałam jego śmiech.
-Jason, nie stresuj tak dziewczyny, bo ucieknie od ciebie-zaśmiał Zayn. Mogłam się domyślić, że brunet wywraca oczami. Zaraz po tym poczułam, że mogę już normalnie oddychać. Może oddychać, ale moje ręce wciąż się trzęsły.
-Gdzie te składniki, musimy zrobić ciasto. Chcecie go, co nie? Gdzie jajka? Miska –zaczęłam mówić jak najęta. Nie wiem co się ze mną działo. Jason pierwszy raz tak na mnie zadziałał. Odwróciłam się i od razu na kogoś wpadłam. Poczułam jak owa osoba łapie mnie za przedramiona. Uniosłam wzrok napotykając piękne czekoladowe tęczówki. Tylko jedna osoba miała je tak piękne- Jason.
-Be, uspokój się, bo zejdziesz na zawał- uniósł brwi do góry.
-Ja? Przecież ja jestem spokojna- chciałam się uśmiechnąć, ale powstał z tego grymas.
-Ona potrzebuje chyba snu- wtrącił Ryan.
-Nic mi nie jest- warknęłam zirytowana.
-Czyżby?- spytał Niall.
-To wszystko jego wina- tupnęłam nogą, wydęłam wargę i skrzyżowałam ręce na piesiach jak małe dziecko.
-Czyja?-dopytywał Zayn. Jedną ręką pokazałam na Jasona, a druga opuściłam.
-Znowu wszystko na mnie- stwierdził rozbawiony brunet. Wzruszyłam ramionami i odwróciłam się w stronę blatu, łapiąc miskę i wsypują tam należną ilość mąki.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O 18 przyszła Perrie. Do godziny 9 wieczorem gadałyśmy o pierdołach. Dziewczyna głównie opowiadała mi o Zaynie i innych chłopakach. Co dziwne o Jasonie wiedziała najmniej. Tylko tyle, że ma 21 lat, oraz że od urodzenia mieszka w Stratford. Nic więcej! Tłumaczyła mi, że nie zbyt za sobą przepadają. Zwierzyłam się jej się też z zakończenia przyjaźni z Evą. Perr naprawdę pocieszyła mnie i podniosła na duchu z czego byłam jej bardzo wdzięczna. Po całej rozmowie ona poszła do pokoju Zayna, a ja do Jasona. Zmieniłam ubrania na jego koszulkę, oraz krótkie spodenki. Ułożyłam się na jego łóżku i leżałam tam tak długo, aż drzwi do sypialni się nie otworzyły. Nie słyszałam kiedy weszli do domu. Uniosłam głowę i spojrzałam na bruneta. Moje serce jakby się zatrzymało, gdy zobaczyłam, że jego biała jego poplamiona czymś czerwonym, tak samo jak dłonie. Ślady były świeże bo te na jego bluzce nie wyschły jeszcze. Wolałam się nawet nie odzywać. Bałam się usłyszeć co to jest, chociaż dobrze wiedziałam, że to krew. Zręcznie złapał koszulkę i pozbył się jej. Spojrzałam z obawą w jego oczy. To co zobaczyłam przerosło mnie. Były one całkowicie puste. Nie mogłam wyczytać z nich żadnych emocji. Wczołgał się na łóżko i znalazł się nade mną. Patrzyłam wciąż na jego twarz, którą przybliżył i złączył nasze usta razem. Dziwiłam się, że nie był to delikatny pocałunek jak zawsze. Tym razem całował mnie zachłannie i bez emocji. Podparł się na jednej ręce, a drugą zaczął wkładać pod moja koszulkę. Tego było za wiele. Nie chciałam tego. Zaczęłam się szarpać i chciałam krzyczeć, ale skutecznie mi to uniemożliwiał. Bałam się. Bałam się… jego. To nie był mój Jasi, tylko jakiś potwór. Moje oczy wypełniły się łzami, które popłynęły po policzkach. Czułam się bezsilna. Chciałam cokolwiek zrobić, ale był zbyt silny. Kiedy oderwał się od moich ust i przeniósł swoje wargi na moja szyję, uznałam, że to moja szansa.
-Pomocy! Pomocy!- zdążyłam zrobić to jedynie dwa razy, bo chłopak złapał mocno moje nadgarstki i ponownie przyłożył usta do moich. Miałam tą głupia nadzieję, że ktoś jednak mnie usłyszał. Czułam, że dłonie zaczynają mi drętwieć od jego uścisku. Jakby czytał mi w myślach i puścił je, ale zaraz po tym usłyszałam dźwięk rozrywanego materiału. Głośny huk wypełnił pokój. Ktoś otworzył drzwi. Nagle przestałam czuć jego ciężar na sobie. Spojrzałam kto był w pokoju- wszyscy. Ja mimo to leżałam tam jakby skamieniała. Bałam się ruszyć. Słyszałam jego krzyki. Krzyczał głośno, ale ja zaczęłam słyszeć go jakby go tutaj nie było. Później nastała jedynie ciemność…
****************************************
Krótki ;/. Nie wychodzi mi pisanie długich. z góry przepraszam za błędy. Pisałam go na telefonie, w szkole i to jeszcze na lekcji. To cud, że nie zostałam złapana, ale mniejsza o to. Co o nim sądzicie? Średnio jestem z niego zadowolona ...
-Hej, chłopaki- posłałam im uśmiech . Gdy się tam znalazłam o mało nie wybuchłam śmiechem na widok ich robiących, chyba obiad…
-Hej, Be sprawdzisz, czy to ciasto ma dobrą konsystencję?-spytał Niall, uparcie mieszając „ ciasto” w misce. Podeszłam do niego i gdy zobaczyłam skorupki jajek w misce byłam, mało mówiąc załamana.
-Niall- położyłam dłoń na jego ramieniu- wyrzuć to ciasto, zrobimy nowe- powiedziałam, starając się go nie urazić.
-Co? Czemu?- spytał zdziwiony.
-Chcesz jeść z skorupkami?-uniosłam brwi. Pokręcił przecząco głową
-Byłem zdzwiony, gdy chłopaki mi powiedzieli, że mam je dodać-zmarszczył brwi. Przybiłam tzw. face palma.
-Który to był?-położyłam ręce na biodrach.
-Chyba się nie gniewasz?-Jason szepnął mi na ucho, gdy podszedł do mnie. Swoją posturą zasłonił mnie całą. Położyła ręce po obu stronach moje ciała, uśmiechając się do mnie zalotnie. A to cwaniak! Moje policzki oblał rumieniec, więc spuściłam głowę.
-Ni…e- zająkałam się. Usłyszałam jego śmiech.
-Jason, nie stresuj tak dziewczyny, bo ucieknie od ciebie-zaśmiał Zayn. Mogłam się domyślić, że brunet wywraca oczami. Zaraz po tym poczułam, że mogę już normalnie oddychać. Może oddychać, ale moje ręce wciąż się trzęsły.
-Gdzie te składniki, musimy zrobić ciasto. Chcecie go, co nie? Gdzie jajka? Miska –zaczęłam mówić jak najęta. Nie wiem co się ze mną działo. Jason pierwszy raz tak na mnie zadziałał. Odwróciłam się i od razu na kogoś wpadłam. Poczułam jak owa osoba łapie mnie za przedramiona. Uniosłam wzrok napotykając piękne czekoladowe tęczówki. Tylko jedna osoba miała je tak piękne- Jason.
-Be, uspokój się, bo zejdziesz na zawał- uniósł brwi do góry.
-Ja? Przecież ja jestem spokojna- chciałam się uśmiechnąć, ale powstał z tego grymas.
-Ona potrzebuje chyba snu- wtrącił Ryan.
-Nic mi nie jest- warknęłam zirytowana.
-Czyżby?- spytał Niall.
-To wszystko jego wina- tupnęłam nogą, wydęłam wargę i skrzyżowałam ręce na piesiach jak małe dziecko.
-Czyja?-dopytywał Zayn. Jedną ręką pokazałam na Jasona, a druga opuściłam.
-Znowu wszystko na mnie- stwierdził rozbawiony brunet. Wzruszyłam ramionami i odwróciłam się w stronę blatu, łapiąc miskę i wsypują tam należną ilość mąki.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O 18 przyszła Perrie. Do godziny 9 wieczorem gadałyśmy o pierdołach. Dziewczyna głównie opowiadała mi o Zaynie i innych chłopakach. Co dziwne o Jasonie wiedziała najmniej. Tylko tyle, że ma 21 lat, oraz że od urodzenia mieszka w Stratford. Nic więcej! Tłumaczyła mi, że nie zbyt za sobą przepadają. Zwierzyłam się jej się też z zakończenia przyjaźni z Evą. Perr naprawdę pocieszyła mnie i podniosła na duchu z czego byłam jej bardzo wdzięczna. Po całej rozmowie ona poszła do pokoju Zayna, a ja do Jasona. Zmieniłam ubrania na jego koszulkę, oraz krótkie spodenki. Ułożyłam się na jego łóżku i leżałam tam tak długo, aż drzwi do sypialni się nie otworzyły. Nie słyszałam kiedy weszli do domu. Uniosłam głowę i spojrzałam na bruneta. Moje serce jakby się zatrzymało, gdy zobaczyłam, że jego biała jego poplamiona czymś czerwonym, tak samo jak dłonie. Ślady były świeże bo te na jego bluzce nie wyschły jeszcze. Wolałam się nawet nie odzywać. Bałam się usłyszeć co to jest, chociaż dobrze wiedziałam, że to krew. Zręcznie złapał koszulkę i pozbył się jej. Spojrzałam z obawą w jego oczy. To co zobaczyłam przerosło mnie. Były one całkowicie puste. Nie mogłam wyczytać z nich żadnych emocji. Wczołgał się na łóżko i znalazł się nade mną. Patrzyłam wciąż na jego twarz, którą przybliżył i złączył nasze usta razem. Dziwiłam się, że nie był to delikatny pocałunek jak zawsze. Tym razem całował mnie zachłannie i bez emocji. Podparł się na jednej ręce, a drugą zaczął wkładać pod moja koszulkę. Tego było za wiele. Nie chciałam tego. Zaczęłam się szarpać i chciałam krzyczeć, ale skutecznie mi to uniemożliwiał. Bałam się. Bałam się… jego. To nie był mój Jasi, tylko jakiś potwór. Moje oczy wypełniły się łzami, które popłynęły po policzkach. Czułam się bezsilna. Chciałam cokolwiek zrobić, ale był zbyt silny. Kiedy oderwał się od moich ust i przeniósł swoje wargi na moja szyję, uznałam, że to moja szansa.
-Pomocy! Pomocy!- zdążyłam zrobić to jedynie dwa razy, bo chłopak złapał mocno moje nadgarstki i ponownie przyłożył usta do moich. Miałam tą głupia nadzieję, że ktoś jednak mnie usłyszał. Czułam, że dłonie zaczynają mi drętwieć od jego uścisku. Jakby czytał mi w myślach i puścił je, ale zaraz po tym usłyszałam dźwięk rozrywanego materiału. Głośny huk wypełnił pokój. Ktoś otworzył drzwi. Nagle przestałam czuć jego ciężar na sobie. Spojrzałam kto był w pokoju- wszyscy. Ja mimo to leżałam tam jakby skamieniała. Bałam się ruszyć. Słyszałam jego krzyki. Krzyczał głośno, ale ja zaczęłam słyszeć go jakby go tutaj nie było. Później nastała jedynie ciemność…
****************************************
Krótki ;/. Nie wychodzi mi pisanie długich. z góry przepraszam za błędy. Pisałam go na telefonie, w szkole i to jeszcze na lekcji. To cud, że nie zostałam złapana, ale mniejsza o to. Co o nim sądzicie? Średnio jestem z niego zadowolona ...
Mi się tam podoba, mam nadzieję, że wszystko między nimi będzie dobrze! <3
OdpowiedzUsuńCzekam na nn! :D
super :)
OdpowiedzUsuńJest jak zawsze cudowny <3
OdpowiedzUsuńMi się podoba *.* Jak zawsze świetny! ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na nn ;3
Krociutki:/ ale fajny!!!
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuń