Kiedy wróciłam do domu było krótko po 8 rano. Ulice były puste, więc nie musiałam się martwić, że spotkam kogoś. Otworzyłam i cicho zamknęłam drzwi. Nie chciałam ich obudzić. Gdzie miałam pójść? Do sypialni Jasona na pewno nie.
-Nie masz pojęcia jak się martwiłem- usłyszałam dobrze znany mi głos. Zamknęłam oczy i przełknęłam ślinę. Postanowiłam się do niego nie odzywać. Przez to co zrobił nie umiałam. Bolał mnie fakt, że on to zrobił. – Be?-spytał. Poczułam jak łzy po raz kolejny uniemożliwiają mi normalne widzenie.
-Co?-spytała, sama słysząc jak mój głos się łamał.
-Nie wiem co wydarzyło się wczoraj , ale jestem pewien, że po raz kolejny nawaliłem.
-Masz rację, nawaliłeś- wciąż się do niego nie odwróciłam.
-Be, proszę cię spójrz na mnie- wzięłam głęboki wdech, zanim powoli się odwróciłam. Uniosłam głowę, spoglądając na niego, załzawionymi oczami. Znów to robiłam i nie byłam z tego powodu zadowolona. Nie chciałam płakać.- Ja ci to zrobiłem?-jego głos drżał i jakby się łamał. – Boże, jestem potworem –szepnął jakby do siebie. –Be, tak mi przykro.
-Słyszałam to już- przełknęłam ślinę. Patrzyłam wszędzie, tylko nie na niego.
-Wiem, ale tak cholernie mi przykro- szepnął. Zrobił krok w moją stronę, ale ja cofnęłam się. Zdecydowałam się, spojrzeć mu w oczy. Widziałam w nich wielką skruchę. Zamknęłam oczy, przygryzając wargę. Przełknęłam ślinę i otworzyłam oczy. Zobaczyłam jak brunet pada na kolana i obwija ramiona wokół moich nóg. Nie rozumiałam co się dzieje. –Pewnie mnie nienawidzisz. Uwierz ja siebie też. Zawsze coś spieprzę. Jestem do bani- normalnie, gdy tak mamrotał pod nosem zrobiło mi się go żal. Gdy widziałam go takiego coś jakby we mnie pękło. Nie czułam już złości, tylko smutek, ale nie za to co zrobił. Po raz kolejny widziałam w nim skrzywdzone dziecko. Nie chciałam ulec i od tak mu wybaczyć. Jednak coś sprawiało, że to zrobiłam. Jason był osobą, na którą nie mogłam się gniewać długo.
-Czemu to zrobiłeś?-spytałam cicho, nie będąc pewna swoich słów.
-Nie mam pojęcia. Nie pamiętam nic z wczoraj- wyznał. – Upiłem się.
-Wiem-westchnęłam.
-Co mam zrobić, abyś mi wybaczyła?-spytał, sięgając po moja dłoń i łącząc nasze palce.
-Nie wiem.
-Mam po prostu ciężki czas i przerasta mnie to czasami- usłyszałam jak mówi cicho.
-Co się dzieje?-czemu się martwiłam? To on powinien się martwić.
-Problemy w interesach.- przygryzłam wargę.
-Puścisz mnie? Chciałabym pójść do łazienki- wymamrotałam. Chwilkę jeszcze czułam jego ramiona, ale później ustąpił i pozwolił mi iść na górę. Wspięłam się po schodach i poszłam do łazienki. Szybko rozebrałam się i weszłam pod prysznic, dokładnie myjąc ciało.
Opuściłam kabinę i obwinęłam swoje ciało ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem, nie dowierzając w to co zobaczyłam. Mój policzek przybrał fioletowy kolor. Westchnęłam i sięgnęłam po kosmetyki. Nałożyłam sporą warstwę „ tapety”, aby zakryć to. Kiedy dziesięć razy sprawdziłam, czy aby nic nie widać, opuściłam łazienkę. Spodziewałam się Jasona w sypialni, ale jego tam nie było. Ubrałam na siebie bieliznę, oraz spodenki i top na ramiączkach. Włosy spięłam w kucyka na czubku głowy i wyszłam. Na dole w kuchni zrobiłam sobie śniadanie, składające się z kanapki z serem, oraz herbaty.
-Be?-zawołał Jason. Westchnęłam.
-W kuchni- odpowiedziałam, nie będąc pewna, czy mnie usłyszał. Kiedy wszedł na moje usta wkradł się ledwo zauważalny uśmiech. Miał ze sobą misia. Był taki śliczny.
-To dla ciebie- niepewnie podał mi pluszaka. Złapałam go do rąk i po obejrzeniu z każdej strony, przytuliłam. Nie wiem jakim cudem, ale tak pięknie pachniał nim. Mogłam bez problemu wyczuć jego perfumy, pomieszane z czymś, czego nie mogłam zidentyfikować. Uśmiechnęłam się do niego niepewnie
-Dziękuję, jest śliczny- przygryzłam wargę.
-Proszę cię, wybacz mi- kucnął przede mną. Położył swoje dłonie na moich udach. Moje ciało przeszedł dreszcz. Czułam jakby moja skóra paliła tam, gdzie mnie dotknął.
Chwilę patrzyłam na niego, aż przytaknęłam. To co zobaczyłam było najpiękniejszą rzeczą w moim życiu- jego uśmiech. W moim brzuchu wybuchło tysiące motyli. Co się ze mną działo? Czy to właśnie jest to oklepane zakochanie? Sama nie wiem jak określić, uczucie, którym go darzę. Kiedy dotykał mnie, wręcz rozpływałam się pod jego dotykiem. Kiedy patrzył na mnie moje policzki przybierały czerwony kolor. Kiedy uśmiechał się do mnie, czułam niewyobrażalne ciepło. Był jedyną osobą, którą coś obchodziłam. Mogłabym oddać mu wszystko, chociaż i tak nie miałam nic. Bałam się pomyśleć, że go kochałam. Przecież nie mogłam. Nie chciałam cierpieć, chociaż było to nie nieuniknione. Teraz, kiedy miałam go dla siebie było ok, ale co będzie jak będzie pieprzył przypadkowe panny? Przecież moje serce rozleci się na tysiące kawałków. Czy to była miłość? Jest po to, aby cierpieć? W takim razie nie chcę jej. Jason nigdy nie zechce takiej małolaty jak ja. Co mogłam mu dać? Nic, właśnie. Nie byłam żadną boginią, czy nie wiadomo kim, żebym mogła zatrzymać go dla siebie.
-Jesteś moim aniołkiem – szepnął, zanim przytulił mnie. Chciałam zostać już na zawsze. Tylko to chciałam. Chciałam go…- Chciałbym gdzieś cię zabrać- dodał, zanim odsunął się ode mnie. Uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam. Złapał mnie za rękę i podniósł. Wstałam na własne nogi i za nim poszłam. Wsiedliśmy do jego samochodu, a Jason gdzieś pojechał. W czasie drogi ukradkiem zerkałam na niego, nie mogąc się napatrzeć. Był taki idealny. Zdałam sobie sprawę, że mogłam mu wybaczyć wszystko.
*****************************************
No i mamy 20. JUŻ! Jak to leci.
Przyznam szczerze, że jestem zdziwiona, tym co się stało pod zeszłym rozdziałem. Mimo, że komentowała to ( prawdopodobnie) jedna osoba, to i tak jestem zdziwiona, że jej się chciało. Dobra, nie zanudzam już ;)
Cudny rozdział:-) :-) :-) :-)
OdpowiedzUsuńFajnie że Be mu wybaczyła :)
OdpowiedzUsuńPiszesz genialnie! <3 Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze w twoim opowiadaniu. Czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńsuper :) <3
OdpowiedzUsuńO jezu piekny *-* ciekawe gdzie z nia jedzie :*
OdpowiedzUsuńCudowny i taki słodki <3
OdpowiedzUsuńPiekny :) a masz wielki talent dziewczyno,<33
OdpowiedzUsuńOmg nie moge sie doczekac nn :)
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz <3