sobota, 30 sierpnia 2014

7.

Zaraz po szybkim numerku z Eleną opuściłem pokój, aby zejść na dół. Rozejrzałem się za Be, ale nigdzie jej nie zauważyłem. W kącie zobaczyłem Perrie, tylko ona zawsze zachowuje trzeźwy umysł. Podszedłem do blondynki i wyrwałem ją z zawziętej dyskusji z Eleanor.
-Blondi, nie widziałaś tu takiej niskiej brunetki, młoda, bardzo. – zacząłem opisywać Beyonce.
-Be?- spytała. Przytaknąłem- Wyszła jakieś 10 minut temu.
-Co?! Czemu?!- uniosłem się. Nie miała, kurwa, pieprzonego, prawa tego robić.
-Bo jest mądrzejsza niż twoje poprzednie suki- syknęła dziewczyna. Moja złość stale rosła. Zacisnąłem pięści, mając ochotę coś rozwalić.
-Blondi, uważaj na słowa.- syknąłem.
-Dobrze znasz moje imię- zaczęła ostro. –Ah, mam wiadomość od tej małej-zaśmiała się. Miałem ochotę przywalić jej w pysk. – Pieprz się- powiedziała  z fałszywym uśmiechem.
-Kurwa!- krzyknąłem, rzucając butelką piwa o ścianę. Znowu to zrobiła! Znowu doprowadza mnie do białej gorączki. Głupia dziwka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Było po 14, a ja mogłam w  końcu opuścić teren szkoły. Szłam chodnikiem, patrząc na swoje stopy, dopóki się z kimś nie zderzyłam.
-Uważaj, pokrako, jak chodzisz- wysyczała dziewczyna. Podniosłam wzrok na dziewczynę i okazało się, że to ta wczorajsza dziewczyna z imprezy. Zacisnęłam mocno szczękę.
-To ty uważaj, kurwo- wycedziłam przez zaciśnięte zęby. – Nie miałam dobrego dnia, więc po prostu idź sobie. – dodałam.
-Bo boję się smarkuli-zaśmiała się. Nie wiem jak to się stało, ale były to sekundy, jak podniosłam dłoń i przywaliłam jej prosto w nos. Blondynka zachwiała się na swoich bardzo wysokich szpilkach i runęła na ziemię
-Zapamiętaj, ze mną się nie zadziera- syknęłam jeszcze, zanim poszłam dalej.
Otworzyłam drzwi i zamknęłam je za sobą od razu, gdy weszłam. Rzuciłam torbą w korytarzu i udałam się do kuchni.
-Kurwa, Beyonce!- krzyknęła moja mama- Ile pieprzonych razy mam ci powtarzać, żebyś nie rzucała tą torbą!- weszła do kuchni. – Do ciebie chyba nic nie dociera!-dalej się darła- Nie wiem po kim jesteś tak głupia!- chociaż słyszałam to już nie raz, to dalej to bolało. Moje oczy zaczęły piec, ale nie chciałam dać jej tej satysfakcji.
-Cóż, myślę, że po tobie- posłałam jej fałszywy uśmiech. Nie lubiłam jej obrażać, ale nie będę słychać jak ktoś mnie obraża i nic z tym nie zrobię. Jej twarz zrobiła się czerwona. Podeszła do mnie i nim się zorientowałam, to jej dłoń spotkała się z moim policzkiem. Rozchyliłam usta.
-Żałuję, że nie usunęłam  ciąży kiedy miałam okazję, teraz tylko problemy- wysyczała. Nie mogłam uwierzyć, że to powiedziała- dla mnie od zawsze byłaś jedynie wpadką.
-Dobra- powiedziałam, z całej siły powstrzymując łzy- W takim razie zrobię ci przysługę i już mnie nie zobaczysz- oblizałam wargi i przeszłam obok niej. Pobiegłam na górę, gdzie od razu do torby wpakowałam przypadkowe rzeczy. Już postanowiłam. Musiałam stąd zniknąć. Otworzyłam okno i wyszłam przez nie. Zlazłam na sam dół i wolnym krokiem zaczęłam podążać, z resztą sama nie miałam pojęcia gdzie.
Sekundy, minuty, godziny mijały, a moje nogi zaprowadziły mnie na most. Wokół mnie panowała już ciemność. Usiadłam przy barierce i otworzyłam torbę, poszukując swojego, małego skarba. Otworzyłam kosmetyczkę i wzięłam do rąk błyszczący przedmiot. Moje oczy wypełniły się łzami. Tym razem ich nie zatrzymywałam. Pozwoliłam im spływać po moich policzkach. Gorzkie łzy spadały na moje dłonie.
-Za to, że nie jestem idealna – szepnęłam i przyłożyłam przedmiot do skóry, powodując pierwszą ranę- Za to, że mnie nie kochasz- powtórzyłam czynność-Za to, że mnie nie chcesz- kolejna kreska- Za to, że jestem dla ciebie nikim- kolejna- Za to, że w ogóle miało mnie nie być .- krztusiłam się wręcz swoimi łzami- Za śmierć- szepnęłam i mocno przycisnęłam żyletkę do skóry, powodując najgłębszą ranę. Rzuciłam przedmiot na ziemię i podkuliłam nogi do klatki piersiowej. W ciszy obserwowałam jak z ran wypływa coraz więcej czerwonej cieczy.
-Be?-spytał ktoś.
-Odejdź, Jason- spojrzałam na niego pustym wzrokiem.
-Co ty robisz?!- krzyknął, spoglądając na mnie.
-To co powinnam już dawno- spuściłam wzrok. Poczułam szarpnięcie. Chłopak podniósł mnie do pionu. Szybko zdjął swoją koszulkę i zawiązał ją na moim przedramieniu, spróbują zatamować krwotok. Nie interesowało mnie, czy mu się to uda czy nie. Wziął mnie na ręce, tak samo jak moją torbę. Moja głowa opadła na jego gołą klatkę piersiową. Skóra chłopaka były ciepła, co grzało moje zmarznięte policzki.
-Wytrzymaj, jesteśmy niedaleko- pocałował mnie w czubek głowy. Moje powieki były ciężkie i powoli się zamykały- Nie zasypiaj- szepnął – Jeżeli postarasz się tego nie zrobić, obiecuję, że już zawsze będę obok- przytulił moje ciało mocniej do swojego.
-Obiecujesz?- spytałam tak cicho, że tylko on mógł mnie usłyszeć.
-Obiecuję- oplotłam zdrową ręką jego szyję, wtulając w jego ciało.

Otworzył drzwi z wielkim hukiem. Wszyscy w domu spojrzeli w jego stronę. Od razu zerwali się z miejsc, podchodząc do chłopaka.
-Zorganizujcie coś do zatamowania krwawienia i bardzo zimnego.- powiedział brunet- Będę w swoim pokoju. – dodał i zaczął wchodzić po schodach. Wszedł do jednych z dwóch drzwi na piętrze i zamknął za sobą drzwi. Podszedł do łóżka i położył mnie na nim. Pościel była bardzo miękka i pięknie pachniała. – Już jest dobrze- usiadł na skraju mebla i pogłaskał mnie  po głowie.  Drzwi się otworzyły, a do środka wszedł jeden z jego kolegów. – dzięki Liam- wziął od niego rzeczy. Położył je obok siebie. Wziął moją rękę i rozwiązał swoją koszulkę z mojej kończyny. Z pomocą Liama zawiązał na niej bandaż elastyczny, mocno go uciskając. Przyłożył coś bardzo zimnego do moich zranień.
-Stary, jakby coś się działo, to wołaj- powiedział chłopak i wyszedł.
-Be, jak się czujesz?-spytał cicho.
-Dobrze-szepnęłam. Oblizałam spierzchnięte wargi.
-Co się stało?-zadał po chwili kolejne pytanie.
-Powiem ci kiedy indziej- dopowiedziałam, zanim odwróciłam się do niego plecami.
****************************************
Hej miśki! Tak jak obiecałam teraz Be a Jasonem będą się już jako tako dogadywać. Cieszycie się? rozdział do komentowania pozostawiam wam, a ja tylko powiem, że może nie jest najlepszy, ale jestem z niego dumna ^^.
Ps, jeżeli nie zdążę jutro dodać rozdziału, to ten pojawi się w poniedziałek, a później w piątek, bądź sobotę ;)

7 komentarzy:

  1. Fajny rozdział. Duzo się w nim dzieje i to dobrze, ale uważam, ze bardziej powinnaś opisywać uczucia bohaterów bądź ogolnie dawać wiecej opisów :D
    Czekam na nn!
    labrer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Według mnie akcja troche za szybko sie toczy... Ale rozdział jest G-E-N-I-A-L-N-Y !!!! Zresztą jak zawsze :*

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPER !!!! CZEKAM NA NEXT !!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki kochany się zrobił? :o
    Nigdy nie umiem się przyzwyczaić, gdy "dorosły" przeklina w sensie rodzica.-to wszystko przez moich dla który "kuźwa" to niewybaczalne słowo" xd czekam na następny : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam cię do Liebster Award :) http://love-the-way-you-lie-fanfiction.blogspot.com/2014/08/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń