sobota, 23 sierpnia 2014

1.

Otworzyłam zaspane oczy, a następnie ponownie je zamknęłam, ponieważ poraziło mnie ostre światło. Przetarłam je i ponowiłam swoją próbę. Westchnęłam i niechętnie podniosłam się z wygodnego łóżka. Podeszłam do szafy i wybrałam z niej białe shorty, czarny top, czarne vansy, oraz kurtkę z motywem moro. Rozebrałam się ze swojej piżamy i złożyłam białą bieliznę, a następnie przygotowane rzeczy. W łazience rozpuściłam włosy, które sięgały aż do pasa i rozczesałam je dokładnie szczotką. Pomalowałam rzęsy tuszem, a usta jedynie błyszczykiem. Lekko uśmiechnęłam się do swojego odbicia i wróciłam do sypialni. Tam założyłam na rękę bransoletki, aby nie było widać moich ran na nadgarstku. Do kieszeni włożyłam telefon i kilka banknotów. Starając się narobić jak najmniej hałasu wyszłam z pokoju, a następnie z domu. Na szczęście nie spotkałam żadnego z domowników. Odetchnęłam z ulgą, będąc już na zewnątrz. Wiem, że to co robiłam było głupie, ale nie zrozumcie mnie źle, nie chciałam na nikogo wpaść. Nie mam zbyt dobrego kontaktu z rodzicami. Oni są jacyś dziwni. Nikomu nie dają możliwości wypowiedzieć się na jakiś temat, a jeżeli w grę wchodzi moje wychowanie, to powiem jedno: trzymają mnie pod kloszem, ale wszystko mają głęboko w poważaniu.  Dlatego wykorzystuję każdy możliwy moment i wychodzę.
Moje nogi zaprowadziły mnie wprost do Starbucksa.
-Dzień dobry- mruknęłam do blondynki za ladą. Ona tylko dziwnie na mnie spojrzała- Poproszę jedną mrożoną kawę-zapłaciłam jej 5 dolarów i usiadłam przy jedynym wolnym stoliku. Dopiero wtedy zauważyłam, jak bardzo on zatłoczony. Dziwne, bo dzień nie był aż tak ciepły.
Niska brunetka przyniosła moje zamówienie i promiennie się do mnie uśmiechnęła. Jej uśmiech był tak ciepły, że od razu zrobiło mi się lepiej i odwzajemniłam gest. Napiłam się sporo mojego napoju, a  na mojej twarzy od razu ponownie zagościł uśmiech, spowodowany cudownym smakiem kawy. Drzwi lokalu się otworzyły, a do środka weszli dwaj mężczyźni. Jeden z nich miał około 20 lat, może trochę  mniej lub więcej. Jego brąz włosy były postawione starannie, a zarazem miał na głowie nieład. Jego duże karmelowe oczy ilustrowały całe pomieszczenie. Drugi natomiast był starszy. Wywnioskowałam to po pojawiających się siwych włosach. Oboje byli naprawdę dobrze zbudowani i ubrani na czarno. Zaraz po tym oboje ruszyli w stronę mojego stolika. Przełknęłam ślinę, gdy zajęli miejsca naprzeciw mnie. Posłali sobie znaczące uśmiechy.
-Hej piękna-odezwał się brunet. Wywróciłam na niego jedynie oczami.- Nie przewracaj na mnie oczami, bo tego nienawidzę. - warknął. Skąd ta nagła zmiana nastroju? Masz okres czy coś.?- powiedziałam w myślach.
-Trochę samokontroli – rzuciłam bez żadnego wyrazu twarzy. Miałam w tym niezłe doświadczenie. Lata praktyki…Ponad to mało się odzywałam. Jak już to robiłam, to były to w 90 % cięte riposty bądź wredne teksty. Nie wliczając to pogawędek z  Evą, moją  przyjaciółką.
-Uważaj co i do kogo gadasz –warknął. Mogłam wywnioskować, że był jeszcze bardziej wściekły. I brawo. Ponownie wywróciłam oczami. Chciałam go jeszcze bardziej zirytować i wnerwić. Może tak poprawie sobie humor...
-Kurwa, nie wywracaj tymi oczami- jego szczęka była zaciśnięta
-Cóż jakoś nie boję się tego powtórzyć- odegrałam się i ponownie wywróciłam oczami.
-Uważaj na swoje słowa- warknął. Chciało mi się śmiać.
-Bo co?-zadrwiła. Nie mam pojęcie skąd wzięło się u mnie tyle pewności siebie i przede wszystkim odwagi. Jego dłoń ciasno zacisnęła się na moim nadgarstku, przez co skrzywiłam. Piekący ból wypełnił to miejsce, zanim poczułam jak z ran na nadgarstku wypływa krew.
-Co do cholery?-warknął, gdy puścił moją rękę i spojrzał na swoją dłoń, na której była ślady czerwonej cieczy. Westchnęłam i złapałam za kilka serwetek ze stołu, a następnie przycisnęłam do ranu, która cały czas krwawiła. Wzrok obu mężczyzn mnie przeszywał, a moje wnętrzności nieprzyjemnie wywracają się. Szybko wstałam i wyszłam z lokalu. Nie wytrzymałabym tam sekundy dłużej. I tak już zbłaźniłam się. Na dworze moje kroki najpierw układały się z marsz, ale szybko zamieniły się w bieg. Usiadłam na jednej z ławek w parku i przyciągnęłam  kolana do klatki piersiowej. Spojrzałam na chusteczkę, która była już przemoknięta. Wyrzuciłam ją za siebie i schowałam twarz między kolanami.
************************************
No to mamy 1. Dziękuj za 2 obserwatorów i 2 komentarze pod prologiem ^^. Jestem taka szczęśliwa ;D. 

7 komentarzy:

  1. Rozdział fajny, ale uważam, że Justin jest zbyt chamski w stosunku do niej. Skąd miała wiedziec, ze nie lubi, gdy ktoś przy nim wywraca oczami? Poza tym, to jest ich pierwsze spotkanie i wiesz.. Powinnaś przeczytać rozdział jeszcze raz, bo są tam małe błędy interpunkcyjne i słowa poustawiane w złej kolejności.
    Ale ogólnie rozdział fajny, serio :)
    labrer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za radę. W stosunki do Jasona, to własnie o to mi chodziło, żeby był chamski Chociaż teraz tak myślę i może przesadziłam, dlatego poprawiłam jego wypowiedzi ( usunęłam wulgaryzmy), a także błędy, które wychwyciłam. Przyznam się, że interpunkcja to moja najgorsza zmora, dlatego dzięki za to, że mi powiedziałaś. Poprawiłam też kolejność tych słów. Czytałam ten rozdział wcześniej kilka razy i przyznam się, że nie zauważyłam tego dziwnego zdania. Chyba już wszystko wyjaśniłam... Naprawdę dziękuję ;)

      Usuń
    2. Bardzo proszę, ale nie uznaj tego za czepianie się jak coś! :)
      Powiedziałam to jedynie, żeby lepiej się czytało, to wszystko :D
      Czekam na nn!

      Usuń
  2. Prolog położył mnie na łopatki, a ten rozdział ... jestem w szoku. Dziewczyno, to jest genialne kjfjfhsfhe. Już się nie mogę doczekać kolejnego xx Błędy są, ale nie będę się czepiać. To opowiadanie od razu wędruje na listę moich ulubionych :)
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcę to czytać! Naprawdę super opowiadanue się zapowiada !genialne ;) dopiero zaczynasz ale to będzie jedno z lepszych opowiadań jakie czytam. Ask.fm/@MyszkaWikusia

    OdpowiedzUsuń