Tydzień później
Przeczesałam szczotką włosy i odłożyłam ją na szafkę. Usłyszałam dzwonek, co mnie zdziwiło, bo nie przypominam sobie, żebyśmy kogoś zapraszali. Wzruszyłam ramionami i umyłam ręce. Wytarłam je i opuściłam łazienkę. Niespiesznie zeszłam ze schodów i weszłam do korytarza. Stanęłam jak wryta, spoglądając na wysoką brunetkę. Jej długie, ciemnobrązowe włosy opadały na plecy i świetnie współpracowały z prawie czarnymi oczami. Na ustach miała czerwoną szminkę, a jej oczy były mocno podkreślone. Jednym słowem miała sporo „tapety” na twarzy. Zmrużyłam oczy, ilustrując ją wzrokiem.
-Jason, co to za przybłęda?-spytała bruneta. Zacisnęłam mocno dłonie w pięści. Co ta dziwka sobie myślała?! Jedyną przybłędą była ona.
-Jeszcze raz mnie tak nazwiesz, to twoja buźka nie będzie tak ładna, wywłoko.- syknęłam w jej kierunku, podchodząc o krok. Byłam pewna, że gdyby nie interwencja Jasona, to przywaliłabym jej. Cóż, odkąd zamieszkałam z Jasonem dość często zdarzy mi się sprzeczki…
-Dobra, Be idź do salonu- nakazał Jason. Szczerze mówiąc miałam w dupie, co mi kazał. Chwilę patrzyłam na nią morderczo, aż postanowiłam być mądrzejsza i poszłam do głównego pokoju. Wytężyłam słuch, aby zorientować się o czym będą rozmawiać.
-Co ty tutaj po tyle latach robisz?-syknął. A masz suko!
-Jason, przestań! Nie pamiętasz jak kiedyś było nam dobrze?
-Ale tutaj nie chodzi o to. Bawiłaś się mną- chwilę myślałam o co mu chodziło, aż wpadłam na pewien pomysł. Czyżby to była ta dziewczyna, o której opowiadał mi Jason?! Cóż, dziwka jest bezczelna. Nie miałabym odwagi po takim czymś pojawić się przed nim, jak gdyby nigdy nic.
-To było dawno. Jason, przyszłam tutaj, aby zaproponować ci układ sprzed lat. On był genialny, sama przyjemność. – pojebana… O nie! Jason nic nie mówił, co znaczy, że się zastanawiał. Miałam ochotę tam iść i przywalić mu w ten pusty łeb, na spamiętanie.
-Dobra- poczułam się, jakbym dostała w twarz- Wychodzę dzisiaj z kumplami do klubu, idziesz?- brunetka pisnęła.
-Jasne, będę o 19- nic nie usłyszałam. – Pa misiu!- drzwi zamknęły się. Naburmuszona podniosłam się jak poparzona z kanapy i wparowałam do korytarza.
-Co to kurwa było?!- krzyknęłam, wymachując rękami. Byłam tak cholernie zła. Normalnie myślałam, ze coś rozwalę.
-Nic- westchnął.
-Nic?! Chyba powinnam otrzymać wyjaśnienia, po tym jak nazwała mnie przybłędą- syknęłam.
-Boże, Be! Sprawa nie dotyczy ciebie, więc odpieprz się. – zacisnęłam mocno pięści. Miałam ochotę mu przyłożyć. Może się powtarzam, ale to prawda.
-Dobra! – odwróciłam się na pięcie i poszłam na górę. Zamiast do sypialni poszłam prosto do Ryana. Zapukałam, a gdy usłyszałam proszę, weszłam. – Cześć Ry- posłałam mu wymuszony uśmiech.
-Witaj, kwiatuszku- zaśmiał się. Podeszłam do jego łóżka i usiadłam na jego skraju.
-Słyszałam, że idziecie dzisiaj na imprezę, weźmiesz mnie ze sobą?- zamrugałam, żeby wyglądać słodko.
-Czemu nie zapytasz się Jasona? – uniósł brwi.
-Bo on załatwił sobie jakąś dziwkę- skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
-Serio?! Myślałem, że jesteście razem…- pokręciłam przecząco głową. – dobra, możesz iść ze mną- mrugnął do mnie. Na mojej twarzy pojawił się olbrzymi uśmiech. Rzuciłam mu się na szyję
-Dziękuję!
-Masz sukienkę? –spytał. Zamurowało mnie… Gdzie chciałam iść, jeżeli nie miałam sukienki…?! Pokręciłam zawstydzona głową. – W takim razie zabieram cię na zakupy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Ta będzie świetna- blondyn pokazał mi czarną sukienkę z cekinami. Była dość krótka, ale wzięłam ją od niego i powędrowałam do przymierzalni.
Wygładziłam materiał, oglądając się z każdej strony. Przygryzłam wewnętrzną część policzka i niepewnie opuściłam przymierzalnię. – Wszyscy tam padną- mrugnął do mnie. Moje policzki oblał rumieniec.
-Chyba jest za krótka- przyznałam, łapiąc za koniec sukienki i spuszczając ja jeszcze niżej.
-Żartujesz?! Jest idealna. Jeżeli ją nie weźmiesz, to się obrazę- skrzyżował ramiona na piersiach. Zaśmiałam się i przytaknęłam.
-Jak zgwałci mnie jakiś zboczeniec, to będzie twoja wina- odparłam do żartów, chociaż wiedziałam, że nie było to na miejscu, bo już kiedyś coś podobnego się wydarzyło.
-Nie odstąpię cię na krok- przyłożył dłoń na serca. Wywróciłam oczami. Uwielbiałam Ryana. On z nich wszystkich miał największe poczucie humoru. Liam to był ten opiekuńczy, Niall głodny, Harry irytujący, a Zayn … nie wiem co o nim powiedzieć. Zayn jest specyficzny, ma swoje dobre i złe dni, zależy jak trafisz. Potrafi być super kumplem, ale na następny dzień jest jak wrzód na dupie, ale i tak go lubię. A Jason? Był jedyna osobą, którą kochałam, a on mnie tak ranił. Chciałam mu powiedzieć co do niego czuję, ale bałam się. Bałam się, że mnie wyśmieje. Mam dopiero 15 lat, niedługo 16. A ta kobieta? Mogła być spokojnie po 20. To jasne, że gdyby miał decydować ,to wybrałby ją. Ona może mu dać, to o co Jasonowi chodziło zawsze- seks. Ja nie, bo nie chcę na razie. Nie ukrywam, że byłabym stanie to z nim zrobić. – Be?-spytał Ryan. Zamrugałam kilkakrotnie, wracając do żywych.
-Tak?-spytałam, oblizując usta.
-Jeszcze te buty- wręczył mi szpilki. Były piękne i przede wszystkim wysokie. Uśmiechnęłam się i ubrałam je na stopy. Przeszłam parę razy po sklepie, demonstrując mu. Kiedy byłam mniejsza uwielbiałam chodzić po domu, w masakrycznie wysokich szpilach mamy.- będziesz gwiazdą wieczoru, a Jason porzuci tą swoją dziwkę- mrugnął do mnie.
-Dziękuje, jesteś wspaniałym przyjacielem- podeszłam do niego i objęłam. Już nie byłam tak niska w porównaniu do niego.
-Staram się- mruknął.
***********************************
No i 22 już za nami. Omg, nie mogę uwierzyć, że jeszcze 3 rozdziały. Płaczę ;(
-Jason, co to za przybłęda?-spytała bruneta. Zacisnęłam mocno dłonie w pięści. Co ta dziwka sobie myślała?! Jedyną przybłędą była ona.
-Jeszcze raz mnie tak nazwiesz, to twoja buźka nie będzie tak ładna, wywłoko.- syknęłam w jej kierunku, podchodząc o krok. Byłam pewna, że gdyby nie interwencja Jasona, to przywaliłabym jej. Cóż, odkąd zamieszkałam z Jasonem dość często zdarzy mi się sprzeczki…
-Dobra, Be idź do salonu- nakazał Jason. Szczerze mówiąc miałam w dupie, co mi kazał. Chwilę patrzyłam na nią morderczo, aż postanowiłam być mądrzejsza i poszłam do głównego pokoju. Wytężyłam słuch, aby zorientować się o czym będą rozmawiać.
-Co ty tutaj po tyle latach robisz?-syknął. A masz suko!
-Jason, przestań! Nie pamiętasz jak kiedyś było nam dobrze?
-Ale tutaj nie chodzi o to. Bawiłaś się mną- chwilę myślałam o co mu chodziło, aż wpadłam na pewien pomysł. Czyżby to była ta dziewczyna, o której opowiadał mi Jason?! Cóż, dziwka jest bezczelna. Nie miałabym odwagi po takim czymś pojawić się przed nim, jak gdyby nigdy nic.
-To było dawno. Jason, przyszłam tutaj, aby zaproponować ci układ sprzed lat. On był genialny, sama przyjemność. – pojebana… O nie! Jason nic nie mówił, co znaczy, że się zastanawiał. Miałam ochotę tam iść i przywalić mu w ten pusty łeb, na spamiętanie.
-Dobra- poczułam się, jakbym dostała w twarz- Wychodzę dzisiaj z kumplami do klubu, idziesz?- brunetka pisnęła.
-Jasne, będę o 19- nic nie usłyszałam. – Pa misiu!- drzwi zamknęły się. Naburmuszona podniosłam się jak poparzona z kanapy i wparowałam do korytarza.
-Co to kurwa było?!- krzyknęłam, wymachując rękami. Byłam tak cholernie zła. Normalnie myślałam, ze coś rozwalę.
-Nic- westchnął.
-Nic?! Chyba powinnam otrzymać wyjaśnienia, po tym jak nazwała mnie przybłędą- syknęłam.
-Boże, Be! Sprawa nie dotyczy ciebie, więc odpieprz się. – zacisnęłam mocno pięści. Miałam ochotę mu przyłożyć. Może się powtarzam, ale to prawda.
-Dobra! – odwróciłam się na pięcie i poszłam na górę. Zamiast do sypialni poszłam prosto do Ryana. Zapukałam, a gdy usłyszałam proszę, weszłam. – Cześć Ry- posłałam mu wymuszony uśmiech.
-Witaj, kwiatuszku- zaśmiał się. Podeszłam do jego łóżka i usiadłam na jego skraju.
-Słyszałam, że idziecie dzisiaj na imprezę, weźmiesz mnie ze sobą?- zamrugałam, żeby wyglądać słodko.
-Czemu nie zapytasz się Jasona? – uniósł brwi.
-Bo on załatwił sobie jakąś dziwkę- skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
-Serio?! Myślałem, że jesteście razem…- pokręciłam przecząco głową. – dobra, możesz iść ze mną- mrugnął do mnie. Na mojej twarzy pojawił się olbrzymi uśmiech. Rzuciłam mu się na szyję
-Dziękuję!
-Masz sukienkę? –spytał. Zamurowało mnie… Gdzie chciałam iść, jeżeli nie miałam sukienki…?! Pokręciłam zawstydzona głową. – W takim razie zabieram cię na zakupy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Ta będzie świetna- blondyn pokazał mi czarną sukienkę z cekinami. Była dość krótka, ale wzięłam ją od niego i powędrowałam do przymierzalni.
Wygładziłam materiał, oglądając się z każdej strony. Przygryzłam wewnętrzną część policzka i niepewnie opuściłam przymierzalnię. – Wszyscy tam padną- mrugnął do mnie. Moje policzki oblał rumieniec.
-Chyba jest za krótka- przyznałam, łapiąc za koniec sukienki i spuszczając ja jeszcze niżej.
-Żartujesz?! Jest idealna. Jeżeli ją nie weźmiesz, to się obrazę- skrzyżował ramiona na piersiach. Zaśmiałam się i przytaknęłam.
-Jak zgwałci mnie jakiś zboczeniec, to będzie twoja wina- odparłam do żartów, chociaż wiedziałam, że nie było to na miejscu, bo już kiedyś coś podobnego się wydarzyło.
-Nie odstąpię cię na krok- przyłożył dłoń na serca. Wywróciłam oczami. Uwielbiałam Ryana. On z nich wszystkich miał największe poczucie humoru. Liam to był ten opiekuńczy, Niall głodny, Harry irytujący, a Zayn … nie wiem co o nim powiedzieć. Zayn jest specyficzny, ma swoje dobre i złe dni, zależy jak trafisz. Potrafi być super kumplem, ale na następny dzień jest jak wrzód na dupie, ale i tak go lubię. A Jason? Był jedyna osobą, którą kochałam, a on mnie tak ranił. Chciałam mu powiedzieć co do niego czuję, ale bałam się. Bałam się, że mnie wyśmieje. Mam dopiero 15 lat, niedługo 16. A ta kobieta? Mogła być spokojnie po 20. To jasne, że gdyby miał decydować ,to wybrałby ją. Ona może mu dać, to o co Jasonowi chodziło zawsze- seks. Ja nie, bo nie chcę na razie. Nie ukrywam, że byłabym stanie to z nim zrobić. – Be?-spytał Ryan. Zamrugałam kilkakrotnie, wracając do żywych.
-Tak?-spytałam, oblizując usta.
-Jeszcze te buty- wręczył mi szpilki. Były piękne i przede wszystkim wysokie. Uśmiechnęłam się i ubrałam je na stopy. Przeszłam parę razy po sklepie, demonstrując mu. Kiedy byłam mniejsza uwielbiałam chodzić po domu, w masakrycznie wysokich szpilach mamy.- będziesz gwiazdą wieczoru, a Jason porzuci tą swoją dziwkę- mrugnął do mnie.
-Dziękuje, jesteś wspaniałym przyjacielem- podeszłam do niego i objęłam. Już nie byłam tak niska w porównaniu do niego.
-Staram się- mruknął.
***********************************
No i 22 już za nami. Omg, nie mogę uwierzyć, że jeszcze 3 rozdziały. Płaczę ;(
super, alekochana czemu taki krótki :( ale co tam i tak jest super :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie skończyłam czytać wszystkie rozdziały , zanim zaczęłam czytać było 21 rozdziałów . Było to dla mnie mega zaskoczeniem 22 rozdział !
OdpowiedzUsuńRozdziały są krótkie ,ale ciekawe podoba mi się fabuła Ale mam żal co do wieku bohaterki :(
Ohh. I gdzie podziału się rodzice Beyoncè ? :D
Za mało przeszywajacego dreszczyku :D
Ann xoxo 🌺🌺
Super :*
OdpowiedzUsuńTeż chybq zaraz zaczne płakac :*
OdpowiedzUsuńOmg piekny a Justin do zdradliwa szuja ;-; placze :*
OdpowiedzUsuńJest swietny mam nadzieje że następnego dodasz jak najszybciej <3
OdpowiedzUsuńSuper kocham juz nie moge doczekac sie nastepnego *-* wiec mam nadzieje ze dodaz go najszybciej :*
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdzial tylko szkoda ze taki krutki :(
OdpowiedzUsuńO jezu :) super mega kiedy nn?
OdpowiedzUsuń